Przestrzeń zajmowana przez rodziców i ich dwoje dzieci od ich urodzenia, ograniczona była nie tylko jej limitacją, ale w tym przestrzennym ograniczeniu także pozbawieniu prawa intymnej prywatności, bo bez względu na jej rozmiary małej łazienki i calkowite zastawienie "meblami" tylko do spania bez możliwości na manewry poruszania się, element drzwi uchroniłby nas i ustabilizował granicę dla zachowania LUDZKIEJ GODNOŚCI. Życie w takim poniżeniu było ostateczną przyczyną ludzkiej desperacji.
Nie wyliczając szczegółów, tak obskurnych, jak opublikowanych przeze mnie na Internecie w moich " czterech Flisiuks ogłoszeniach ", chciałabym jeszcze podkreślić znaczenie relacji tylko "warunków socjalnych" dla życia i rozwoju dzieci w ich trzech pierwszych latach życia i tego odniesienia napiętnowaniem ich/mojego całego życia. Dziecko "bawiąc się" w ruchu, nie tylko używa mięśnie,kości, ścięgna itd dla ich organicznego rozwoju, ale "poszerza horyzonty" obserwacją,śledzeniem otaczającego ich środowiska, bo poznając otaczające nas środowisko, wyzwalamy się od lęku przed nim i adaptujemy się do środowiska, w którym przymusowo czy świadomie jesteśmy umieszczeni : w przestrzeni i czasie. Przekracza to znaczenie nawet psychologiczne w metafizyczne. Bez względu na abstrakcyjne znanie czy poznawanie świata, pozostaje on jednak zawsze realnym tylko światem bezpośredniego otoczenia. Rozwój abstrakcyjnych i intelektualnych możliwości funkcjonowania w dojrzałym twórczym życiu ma genezę zawsze w rozpoznawaniu "pierwotnego otoczenia": wizualnego, słuchowego, estetycznego; niemowlę uczy się używania własnego ciała w łóżeczku (obracania,podnoszenia, siadania i wspinania się do pozycji stojącej), mając w tym łóżeczku urządzenia do stymulowania tak odruchów warunkowych , jak i bezwarunkowych. Pierwsze uśmiechy niemowlęcia są tylko grymasami mięśni, gdy emocjonalnego uśmiechu dziecko uczy się od kochającej i pochylonej nad łóżeczkiem matki. Nidgy już w życiu nie przechodzimy tak dynamicznego i bogatego rozwoju, jak w pierwszym roku życia.
Dzieci moje były czyste i zdrowo żywione ( gotowanie bawełnianych pieluszek, a nawet prasowanie[sic], pasteryzacja, świeże produkty - wszystkie te "poświęcenia" i atuty z których dumne są matki i traktują macierzyństwo jako swoją własną kreację), ale była to higiena i żywienie, jako bezwzględny warunek utrzymania dzieci przy życiu, choć jakość tego może mieć rozległą skalę, także bardzo ważną, choć, z pominięciem oczywiście głodzenia, nie decydującą o życiu emocjonalnym, psychologicznym, intelektualnym. " W zdrowym ciele, zdrowy duch" - jak to może odnosić się do "higieny ciała" dziecka, a jego strachu, niepokoju i lęku, niemożności "raczkowania", chodzenia, aby poznać otaczający go świat ? Jeżeli jest to "świat"WROGI, w którym dziecko z narastającego lęku przed nim, nie chciałoby " być"...
Bestialstwo Brzozowej 3a m6, we Wrzeszczu, było intencjonalne i zapewniało rozrywkę dla naszych prześladowców. "Zaszczuwanie" matki i zaburzanie jej normalnych instynktów, poprzez wywoływanie lęku, odbierając jej dostęp do tego, co matka wiedziała, że musi zapewnić swoim dzieciom, a przede wszystkim: zapewnić swoim dzieciom BEZPIECZEŃSTWO, w bezsilności i niemożliwości na tego zmianę - zamykało destrukcyjny CYKL i jego niszycielskie status quo.
W języku angielskim jest takie słowo "dwelling", " to dwell", pochodzące ze starego języka angielskiego "dwellan"- "rise in a cloud"; nie oznacza to tylko mieszkania jako lokalu, czy miejsca, ale rezydencję w której się żyje, posiada jako możliwość do kontynuacji życia, a nie do wegetacji na jego przestrzeni, choć są ludzie, którzy mogą wegetować w bogactwie ( Wanda Flisiuk Majewska), czy na przestrzeni 5-iu pokoi, dwóch kuchni, z labiryntem korytarza ( Maciej Flisiuk i jego żona z Lęborka). Wódkę pije się w jednym miejscu, dopóki nie dojdzie do agresji i przemocy, podsycanych wpływem alkoholu. Po śmierci Barbary Flisiuk 13 grudnia, 2007, całe te mieszkanie - miejsce przestępstwa , zajmuje teraz tylko dwójka naszych prześladowców. Czy jest to legalne ?
W Europie Zachodniej ze zgrozą przedstawiane są warunki mieszkaniowe w Rosji, choć my żyliśmy w jeszcze NIE UDOKUMENTOWANYCH w Zachodnim świecie! W związku ze "stalinizmem" i "dwelling" polecam filmy rosyjskie ( pomijając oczywiście pierwszorzędną genialną sztukę kinomatografii): "Inner Circle" 1991, reżyser -Andrei Konchalovsky, z aktorem Tom Hulce, który grał Mozarta w filmie Formana; także : "Burnt by the Sun" 1994, reżyser- Nikita Mikhalov, oraz " The Thief", 1997, reżyser -Pavel Chukraj ( także autor scenariusza).
DRUGI WARUNEK; KRYTERIUM NA " UZYSKANIE STATUSU PRZEŚLADOWANEJ MATKI" - ROZDZIELENIE Z DZIEĆMI Z POWODÓW POLITYCZNYCH. Już ustaliłam, że nie urodziłam się nawet za życia Stalina. PRL podlegał komunistycznemu reżimowi Związku Radzieckiego, a wiele komunistów polskich podlega dzisiaj lustracji. W roku 1986 wróciłam do kraju na rekonesans i przygotowanie warunków na powrót dzieci do Polski. Miałam ogromny bagaż ( kufry) z powodu naszych planów i dlatego popłynęłam " Stefanem Batorym". W Polsce miałam mieszkanie, które wywalczyłam od władz komunistycznych. Po przyjeżdzie zostałam zamknięta w szpitalu psychiatrycznym wbrew mojej woli , czy jakiejkolwiek diagnostycznej logice ! Lekarka psychiatra: " A to pani przyjechała ze Stanów...". Moja "terapia" to były najwyższe, "końskie" dawki leków psychotropowych, zwłaszcza chloropromazyny i to dożylnie ! Byłam bliska śmierci i nawet doszłam już do stanu samotności rezygnacji. Miałam dwie zapaście, szczękościsk, który uniemożliwiał mowę, powykręcane ciało w rigor mortis . Straciłam wszelką energię i nadzieję. Uratował mnie lekarz na nocnym obchodzie, przerażony moim widokiem. Co się tutaj dzieje?! Natychmiast trzeba odstawić wszystkie leki! Dostałam coś na rozlużnienie mięśni. Poznałam dosłownie, co to znaczy "urodzić się na nowo" ! Moi rodzice próbowali mnie ratować, ale BALI SIĘ komunistycznej przewagi Flisiuków. Moje przerażenie tym doświadczeniem jest nie do wysłowienia. Chciałam wtedy już tylko wyjechać. Władze PRL-u wypuścić mnie jednak nie chcieli I PO TORTURACH ZAKŁADU PSYCHIARTRYCZNEGO, ZOSTAŁAM TAKŻE ROZDZIELONA Z DZIEĆMI - POLITYCZNIE.Trwało to blisko rok. Flisiukowie planowali dla mnie inny zakład pozbawienia wolności, namawiając mnie na "zieloną granicę" i/albo na kupienie sfałszowanego paszportu! Moja droga przyjaciółka, która jest adwokatem, pomagała mi w mojej odyseji. Częste wyjazdy do Warszawy, komunistyczne urzędy przekonały mnie w końcu do zwrócenia się o pomoc w Ambasadzie Amerykańskiej. Władze PRL-u zabrały mi moje mieszkanie, jako warunek wypuszczenia mnie z kraju DO DZIECI. Byłam Obywatelem Polskim i nie zamierzałam tego zmieniać. Jestem Polką.
Wyjechałam z Polski dla ochrony życia, a zwłaszcza do dzieci, z ktorymi byłam rozdzielona, z przyczyn ode mnie nie zależnych!
Po wyjeżdzie pracowałam w biurze Szeryfa Kryminalnego. Aby dostać tę posadę musiałam m.in. zdać pisemny egzamin, poddać się badaniom psychologicznym i "lie detector"- maszyna " wykrywacz kłamstw". To chyba może "zrehabilitować" mój stan psychiczny i zrozumieć moje tortury w "stalinowskim" zakładzie psychiatrycznym.
Dzieci, które wywiozłam z kraju są od urodzenia wybitnie uzdolnione. Blanka jest poetką i pisarką. Zmarła tragicznie w szpitalu po porodzie 25 czerwca, 2007.
Marcel jest światowej sławy malarzem; kolekcjonerzy jego prac są na wszystkich kontynentach. Gdy miał 11 lat namówiłam go w ostatniej chwili na wysłanie obrazu na konkurs do N.Y.C. Dzień przed terminem nadsyłania. Pan Czeczot przyznał mu I-szą nagrodę ($300). Jest to teraz tylko anegdotą.